poniedziałek, 23 września 2013

To już było: Wyspa kuchenna, czyli killing me softly...

"Wiktoria - niepoprawna optymistka, szalona, kreatywna młoda kobieta, niedoszła artystka, kochająca filmy skandynawskie, literaturę, koty i Jego."
Tak pisze o sobie bohaterka dzisiejszego "To już było". Więcej nie mówię, tylko zachęcam do lektury Viki home!

*     *     *

On zarzuca mi, że skaczę... Skacze to samobójca z dachu! A ja, jak to typowa kobieta, mam wiele pomysłów na minutę i dopóki nie mogę jeszcze w pełni urządzać - to co widzę coś ładnego, co gdzieś przeczytam, spodoba mi się, to piszę. Oczywiście chciałabym urządzać już to wszystko, ale jeszcze trochę cierpliwości. Pisanie o różnych pokojach na przemian to taka wizja artysty, mój artystyczny nieład. Potem wszystko to uporządkuję i będą osobne działy - kuchnia, łazienka, salon, sypialnia... No właśnie, właśnie o kuchni chyba jeszcze nic nie było!



Gotowanie jest zarówno pasją moją, jak i Jego (choć w Jego przypadku jest to pasja przypływowa - pojawia się czasami, a odpływa całkiem, gdy trzeba sprzątać i zmywać). Ze względu na problemy techniczne (czytaj: nikt nie chce zmywać) podjęliśmy zgodną decyzję, że pierwszym i najważniejszym sprzętem musi być zmywarka. Swoją drogą u mnie w domu zawsze mawiało się, że zmywanie to "statki" - np. "zlew jest pełen statków, zrób coś z tym". Teraz statki to ja będę mieć tylko nad morzem, ha!

Zdecydowałam też, że będziemy mieć wyspę kuchenną. Słysząc lub mówiąc słowo "wyspa" zawsze przychodzą mi na myśl słowa Johna Donne'a, że "żaden człowiek nie jest samotną wyspą". Cytat ten,  jakże trafnie dobrany, wypowiadał Will Turner - bohater powieści i filmu "Był sobie chłopiec". Nie mogę się powstrzymać od dygresji, że choć nie przepadam za angielskim komediami, a uroczy Hugh Grant jest aktorskim drewnem o jednej, niezmiennej twarzy - film ten jest jednym z cudowniejszych, pozytywnych obrazów w historii kina współczesnego (dorzucam tu również niezależne " Powrót do Garden State" i "Little Miss Sunshine"; oba gorąco polecam!). Muszę też dodać, że warto obejrzeć "Był sobie chłopiec", chociażby dla sceny - z wykorzystaniem piosenki "Killing me softly" (kultowego już zespołu The Fugees) - wykonaniu matki filmowego Marcusa, kobiety w stroju przypominającym wielkiego ptaka/Yeti. Późniejsza interpretacja tej piosenki - nucona przez Hugh Granta - zawsze mnie wzrusza (choć wbrew pozorom nie jest to zwiastun cukierkowego happy endu, a bohaterowie nie wpadają sobie wtedy w ramiona). Do tego scena z karmieniem kaczki w parku - istna perła! Coś czuję, że On musi się dziś przygotować na wieczorny seans filmowy i wiem już nawet co obejrzymy.



Znów miało być tylko o kuchni... Ale jak tu mówić inaczej o wyspie... Dobrze, wracam do tematu - skoro obydwoje lubimy gotować, każdy musi mieć swoją przestrzeń, by nie wchodzić sobie w drogę. Logiczne. Kuchenna wyspa będzie więc najlepsze rozwiązaniem. Każdy ma swoją część, stronę i robi tam własne popisowe danie. Potem włączymy w to i Małą. Kuchnie połączymy natomiast z przestronną jadalnią, dlatego dodatkowo będzie to ciekawie wyglądać, kiedy miejsce do gotowania zostanie tak efektownie wyeksponowane.



Chcę mieć też piec kuchenny. Niewtajemniczonym wyjaśnię, że nie jest to to, co im się wydaje - żaden dziadkowy piec kaflowy. Nie planujemy też otwierać pizzerii z wielkim piecem. Wybrałam nowoczesny piec (z opcją grilla), czyli większą i bardziej funkcjonalną kuchenkę o desigenerskim wyglądzie, stylizowaną na starą. Podobno kuchnie tego typu (i tej marki) miał już Pablo Picasso, a teraz ma m. in. Celin Dion i Brad Pitt. My również dołączymy do tego zacnego, elitarnego grona! Z takim sprzętem będziemy mogli robić sobie i własne gotowanie z gwiazdami. Cieszę się, też że można wybierać spośród bardzo wielu kolorów kuchni. Z drugiej strony, jest to jednak utrudnienie... Przy dwóch kolorach potrafię godzinę zastanawiać, który wybrać, to co będzie przy 26 odcieniach... Aż strach pomyśleć! Zrobiłam już wstępną selekcję i rozważam teraz tylko odcienie: bordo, zielony (seledynowy lub butelkowy), żółty lub granatowy. Hmm... jakieś sugestie?




Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza